Na stacji 9 i 3/4 na ławce siedziała 14 letnia dziewczyna o długich prostych blond włosach i błękitnych oczach. Patrzyła ona na swoją starszą o rok siostrę Bellatrix. Z daleka widziała swoją naj starszą siostrę Andromedę która szła na 7 rok nauki w Hogwardzie. Narcyza czekała na pociąg. Nagle przyjechał pociąg, Narcyza momentalnie złapała za walizki i weszła do pociągu. Znalazła wolny przedział wstawiła walizki na pułkę przy okaci przewracając się kilka razy. W końcu udało się i usiadła patrząc w okno. Do przedziału wszedł 15 letni chłopak.
-Zaraz dojedziemy do Hogwardu, proszę ubrać się w szaty.-powiedział i odszedł.
No tak, prefekt. Choć nawet przystojny.
Pomyślała Narcyza przebierając się w szaty. Nagle pociąg zachamował a ona poleciała na krzesła.
Wzieła walizki i wyszła z przedziału. Oczywiście z pociagu wyszły tylko walizki a Narcyza potkneła się i upadła.Nagle podszedł do niej ten sam chłopak który jest prefektem, i pomógł jej wstać.
-Powinnaś uważać o te schody łatwo można się potknąć.
-Dzięki.
-Jestem Lucjusz Malfoy.
-Narcyza Black.
-Twoja siostra to Bellatrix?
-Tak, znasz ją.
-Tak, gdy mi nie wypomina wszystkiego co robię i nie wrzeszczy na mnie jest całkiem fajna.
-No moja siostra jest dość specyficzna.
-Może choćmy już bo jeszcze na łudki się spuznimy.-Miał racje na staci już nikogo nie było.
-Dobrze.
Lucjusz pomógł jej wziąść walizki i razem poszli przez las na łudki. Wkrótce ku im oczom ukazał się Hogward.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz